
Jesienna w druku, w przyszły weekend premiera na Pionku. Dziś zaś ostatni odcinek cyklu wspomnień i refleksji na temat Jesiennej gawędy. Dziś swoimi wspomnieniami dzieli się Maciej Sabat, znany bardziej wśród fanów gier jako Lucek, jeden z autorów Wolsunga, gry fabularnej, która w ostatnich tygodniach jest na ustach wszystkich miłośników gier fabularnych w Polsce. Zachęcam do lektury i dziękuję jeszcze raz wszystkim uczestnikom tej zabawy za to, że poświęcili swój czas i podzielili się z nami swoimi wspomnieniami.
„Na fali przygnębienia przełomem wieku, depresji wywołanej zbliżającym
się przełomem millenarystycznym, w atmosferze spleenu i
wszechogarniającej dekadencji Ignacy Trzewiczek publikuje swój cykl
felietonów, doprowadzając tym do upadku dwa czasopisma – warszawską
„Magię i Miecz” oraz, nieco później, śląski „Portal”. Ten, wysoce
praktyczny, zbiór esejów traktujących o strukturze opowiadania,
obrazowaniu i stylistyce jest niezwykle cennym przyczynkiem do rozwoju
narracyjnych zabaw fabularnych a klasyczne dziś scenariusze Saxendorf i
Opowieść o Zemście na stałe wesżły do kanonu wirtualnej rozrywki” -
tak napiszą kiedyś o Jesiennej Gawędzie badacze. Ciężko jest oceniać
zjawisko z perspektywy dziesięciu lat. Szczególnie, jeśli dotyczy ono
pola aktywności twórczej, które jest niemalże dziewiczym terenem dla
nauki. Nie ma odpowiedniego oddalenia, dystansu potrzebnego dla
chłodnej oceny. Jedyną możliwością prawdziwego opisu są własne
wspomnienia.
Kiedy Jesienna Gawęda zbierała swoje żniwo byłem na pierwszym roku
studiów. Wsiąkałem w krakowskie środowisko, z jednej strony mając
sławetny krakowski fandom WoDziarski, promujący mroczne tematy,
ciężkie nastroje i duszne inspiracje. Z drugiej – niewielkie
środowisko „akademickie”, zafascynowane Deadlands i Legendą Pięciu
Kręgów. Wyeksploatowany do cna Młotek poszedł w odstawkę, granie w tę
popkulturową ramotę było passe, nuda i fuj. Na zajęciach teoria
komunikacji, filozofia języka i Caillois. Wszystko to, złożone razem,
spowodowało, że cykl Ignacego prawie całkiem mnie ominął. Prawie – bo
poprowadziłem jedną sesję w tej stylistyce. Sesję, którą Michał i
Piotrek wspominają do dziś, kiedy tylko zdarzy nam się spotkać a
rozmowa zejdzie na gry fabularne. Obaj są już poważnymi ludźmi, Michał
jest szefem dużego developera oprogramowania, Piotrek prowadzi firmę,
zajmującą się doradztwem finansowym. Obaj nie grali od dobrych paru
lat – i ciągle wspominają Ignacego i moją Jesienną Gawędę.
Maciej LUCEK Sabat
























Brak komentarzy »
Brak komentarzy.
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL
Dodaj komentarz