
W tym tygodniu Jesienna gawęda trafi do druku, z tej okazji poprosiliśmy naszych przyjaciół, by w kilku słowach, a dokladniej w dwóch akapitach opowiedzieli o Jesiennej gawędzie. Cykl ten ukazywał się dziesięć lat temu. Jak dzisiaj go wspominają? Jakie przywodzi dziś refleksje? Dwa akapity o Jesiennej będą ukazywały się codziennie do końca tygodnia. Dziś Jesienną wspomina Furiath, autor Klanarchii…
Jesienna Gawęda stanowiła bardzo istotny rozdział mojej przygody z Warhammerem i RPGami. Dostałem wtedy motywacyjnego kopa, czułem że się rozwijam jako Mistrz Gry – uważałem, że stylistyka Jesiennej jest dla bardziej dojrzałych graczy, Mistrzów Gry o wyższym skillu, którzy dostrzegają wagę konwencji i stawiają na opis. Grałem wtedy w małym miasteczku ze stałą ekipą kumpli i w praktyce Jesienna Gawęda objawiła się na naszych sesjach gwałtownym skrętem ku mrocznemu realizmowi. Wrzucałem graczy w piekło, w przytłaczające moralnie sytuacje, zabierając im nadzieję, ufność w NPców, obnażając im nieuchronny upadek Starego Świata. Stosowałem wszystkie, najmocniejsze środki fabularne i techniki prowadzenia, by to uzyskać. Łykałem kolejne felietony Trzewika, natchnione teksty, które
czarowały ładunkiem emocjonalnym. I czułem wtedy, że jestem świetnym Mistrzem Gry – mistrzem konwencji, grającym na uczuciach, królem metagry. Kubeł zimnej wody podali mi gracze po roku takiej gry – tuż po sesji, gdy
uwięziłem ich w oblężonym mieście, kazałem przymierać głodem i widzieć jak ludzie wydrapują sobie oczy walcząc o szczura. Powiedzili, że nie chcą już grać w Warhammera, z rozrzewnieniem wspominali sesje sprzed Jesiennej, z
mocnymi elementami heroic fantasy.
Po latach widzę, że Jesienna Gawęda była fajną propozycją konwencji, pewnym stylem gry stawiającym na ekstremalne wyłuskanie posępnego nastroju Starego Świata i nacisk na tragiczne wybory bohaterów. Jednak w tamtych czasach nikt o stylach gry nie rozmawiał, nikt nie proponował rozmawiać z graczami i ustalać z nimi „jak grać”. Był Mistrz Gry – oczytany MiMowo gość, który decydował w co się gra i jak się gra. W fandomie bez refleksji przyjęło się, że Jesienna Gawęda to po prostu właściwe i dojrzałe oddanie Warhammera, a kto gra inaczej nie czuje dark fantasy. Dzisiaj, gdy spojrzenie na RPGi podkreśla wspólną zabawę, Jesienna Gawęda jawi się jako wyrazisty styl i estetyka, którą gracze mogą, ale wcale nie muszą przyjąć do swojej gry. I to właśnie ten wybór – świadome przyjęcie konwencji
Jesiennej gawędy, a nie jak dawniej, narzucanie jej przez Mistrza Gry uważam, za najlepszą drogę, by pokazać młodym rpgowcom, w co graliśmy kiedyś.
Michał ‘Furiath’ Markowski
3 komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL
























Bardzo ciekawa inicjatywa. Czekam na następne 2 akapity
Comment by Farindel — 23.11.2009 @ 19:21
Fajne.
Comment by Gaara — 23.11.2009 @ 20:15
So, so.
Comment by Darken — 23.11.2009 @ 23:54