Centralną częścią Ruin jest Generator Lokacji I Znalezisk Dla Amatorów, czyli GLIZDA. Pora opowiedzieć więcej o mini-grze, głównej atrakcji szesnastego dodatku do Neuroshimy – zapraszamy do lektury drugiego artykułu Rafała Szymy opowiadającego o powstawaniu szesnastego dodatku do Neuroshimy. Tym razem w całości na temat pewnej glizdy…
Zagwozdka z ruinami
Chyba każdy Mistrz Gry prowadzący Neuroshimę prędzej czy później stanął wobec tego problemu: na pastwę graczy wydano tu trzydziestoletnie pozostałości cywilizacji i teraz każdy cwaniaczek chciałby to wykorzystać, uszczknąć coś dla siebie. Skąd brać pomysły na kolejne znaleziska? Jak powiedzieć graczowi, że niczego nie znalazł, skoro teoretycznie mógł znaleźć? I jak nie dostać szewskiej pasji po usłyszeniu po raz czwarty, piąty, siedemnasty deklaracji „Aha, to ja idę do budynku dalej”…?!
Trzeba było sobie radzić – i radziliśmy sobie. Jedni opracowywali proste tabelki, z których po rzucie kostką wypadał gambel. Inni wprowadzali ograniczenia albo uciekali się do mniej lub bardzie zawoalowanych gróźb: „W porząsiu, możecie iść w te ruiny. Ale na waszym miejscu bym się zastanowił, bo chyba akurat tam rozłożyła się mała horda bit boysów. A w sąsiedztwie? A tam to pewnie przycupnęła machina Molocha. Nie no, ja was nie zatrzymuję, jak chcecie, to idźcie!”. Ja stosowałem system „Nie, ale…” za każdym razem, gdy gracze pytali mnie o to, czy znaleźli jakiś konkretny przedmiot.
Problem był ewidentny i już ładnych parę lat temu zrodził pierwsze Portalowe przymiarki do czegoś, co mogłoby sobie z nim poradzić. Jasne było, że nie może być mowy o nudnej, oczywistej tabelce z gamblami, którą de facto sporządzić sobie może każdy MG. Potrzebowaliśmy czegoś więcej, czegoś, co samo w sobie będzie świetną zabawą, a co jednocześnie wspomoże Graczy i MG na sesjach. Powoli rodziło się to, co dużo, dużo później nazwane zostało GLIZDĄ. Kolejna neuroshimowa mini gra.
Mini gry do NS
Neuroshimowe mini gry zakładają zawsze, że gracze, którzy doskonale poznali podręcznikowe zasady, chcieliby czegoś więcej, co odkryłoby nową, a jednocześnie idealnie zgraną z podstawami stronę świata. W Wyścigu były to reguły motoryzacji – połowa podręcznika dotyczyła konstruowania i wyposażania wozu, kreowania zgranej ekipy i wreszcie samego rajdu. Fani „Mad Maxa” mogli wreszcie odpicować swoje bryki i ruszyć na trasę. W Piratach zielone światło dostały wilki morskie: pojawiły się łajby, załoga, broń i stosowna mechanika. Otwarła się droga do „Wodnego Świata” i postapokaliptycznych „Piratów z Karaibów”. Teraz chcemy odpalić trzecią rakietę. Taką, która zmierza w stronę samiuśkich podstaw postapokalipsy. GLIZDA to zabawa w eksplorację ruin i wyciąganie z nich resztek, które mają jeszcze jakąś wartość. Mini gierka dla graczy, która umożliwia doświadczenie tego, jak bardzo rozpierdzielony został świat. Kwintesencja klimatu postapo.
Jak to działa?
Pełna wersja GLIZDY rusza po wyznaczenia rodzaju obszaru i tego, jak bardzo na przestrzeni lat przetrzebiony został przez poszukiwaczy gambli. To robota Mistrza Gry – i na tym jego rola się kończy. Od teraz on zajmuje się swoimi mistrzogrowymi sprawami, a cała sprawa z eksploracją trafia w ręce przeszukującego gracza. To on rozpoznaje na planie ruin konkretne przedwojenne budynki. On wybiera, do których się udać. Z pomocą schematycznych planów budynków zyskuje wiedzę o gamblonośności różnych pomieszczeń. Decyduje o tym, które z nich przetrzepać i czy zrobić to pobieżnie na zasadzie zerknięcia, zwyczajnie czyli z zajrzeniem tu i ówdzie, czy metodycznie, z dokładnością sędziego śledczego. Decyduje tym samym, ile czasu poświęca na poszukiwania i czy rozkłada go na błyskawiczne przejrzenie wielu miejsc, czy raczej maniakalne przekopywanie jednego. W zależności od umiejętności postaci i szczęścia, natrafia wreszcie na gamble.
GLIZDA przeprowadza gracza od lokacji ogólnej – planu okolicy – przez schemat budynku, aż do konkretnych gambli. I co najważniejsze – nie jest tylko generatorem gambli, luźnym spisem przedmiotów, które znaleźć można rzucając dwa czy trzy razy kostkami. Michał zaprojektował ją jako grę z prawdziwego zdarzenia. To dlatego mówiąc o niej, co chwilę używam słowa „decydować”. Po przeczytaniu pierwszej działającej wersji zacząłem rzucać kostkami, niby to wędrować to tu to tam… i GLIZDA zwyczajnie mnie wciągnęła. Po przejrzeniu dwóch budynków znalazłem żarówkę, piłeczkę golfową i zabawkowy pistolet. Zdążyłem odwiedzić jeden sklep, stadion i zajrzałem na chwilę na komisariat. Super, co nie?
GLIZDA daje możliwość znalezienia gambli, ale także – a dla niektórych pewnie przede wszystkim – zapełnia świat. To już nie skakanie między szarymi, niedookreślonymi gruzowiskami – dzięki mini grze każda lokacja nabiera konkretniejszych kształtów -tak jakby ten robal stymulował u graczy kawałeczek mózgu odpowiadający za wyobraźnię.
Romans GLIZDY z Mistrzem Gry
Nazywanie miejsc i zdobywanie gambli to główne zastosowanie GLIZDY. Ale w miarę jej tworzenia otwierały nam się coraz to inne. Trochę niespodziewanie wyszła nam ta GLIZDA cholernie uniwersalna!
Przede wszystkim, choć pisana z myślą o graczach, GLIZDA stała się niezłym narzędziem dla MG, mechanizmem od zapełniania białych plam. MG nie patrzy na gamble. Jak tylko ma już swoją przygodę i zna miejsca ważne, może wziąć i ustalić kilka z tych mniej istotnych, które posłużą tylko do nadania miejscu autentyczności. Zrujnowane miasteczko staje się dzięki temu niepowtarzalne: jedno zostanie zapamiętane jako „to z przedszkolem”, do innego gracze powrócą, pamiętając o stadionie i uniwersytecie, jeszcze inne to kościół na kościele, a co jeden, to innego wyznania.
Mało tego – GLIZDA zaprojektowana jest tak, by wspomagać, a nie konkurować z MG. Dlatego ten w każdej chwili może zawiesić jej działanie. Chodzi o to, że w poszukiwaniu gambli gracze mogą zapędzić się w miejsca, w które „w normalnym RPG” za nic by nie weszli. Próbowaliście kiedyś zwabić ich do piwnicy, na wpół zalanej szczeliny albo na piętro zarośniętego wieżowca? Wycwaniły się bestie, co nie? Od razu zapalała im się lampka ostrzegawcza. Z GLIZDĄ wystarczy sobie przygotować kilka miejsc, w których wkroczy akcja i tylko czekać, aż gracz zdecyduje się na eksplorację odpowiedniego pomieszczenia.
Katalog
GLIZDA zapełnia także inną lukę. Znajduje się w niej masa gambli. Naprawdę – to kilkaset przedmiotów. Wiele ma wartość znikomą, przynajmniej dopóki nie znajdzie się maniakalny BN czy gracz poszukujący właśnie tego czegoś. Część jednak ma swoją wartość i da się wymienić na niezbędne do życia neuroshimowego twardziela leki, amunicję i żarcie. Do tego dochodzi zbiór przedmiotów unikalnych pokroju uniwersalnego filtru do wody czy elektronicznej mapy, gadżetów niezwykle przydatnych w postnuklearnym świecie.
Dla wielu graczy GLIZDA będzie przede wszystkim katalogiem gambli, wielkim hipermarketem, do którego zajrzą za każdym razem, gdy będą chcieli znaleźć coś ciekawego, wycenić posiadany gambel albo zacząć planować wielki skok na specjalny przedmiot. To taki ukłon w stronę cyberpunkowych Chromebooków, Arsenalu w Shadowrunie, czy wypchanych klimatycznym sprzętem z epoki dodatków do Zewu Cthulhu. Gadżeciarze znajdą rzeczy, które podpakują ich postać. Klimaciarze – zabawki do podkreślenia charakteru. Erpegowi handlarze – punkt odniesienia w transakcjach. Wszyscy – konkretną informację, czy znalezioną rzecz warto ze sobą taszczyć, czy lepiej zostawić tam, gdzie leży.
Pocztówka z umarłego świata
I wreszcie między wierszami GLIZDY wyczytamy masę informacji o przedwojennym świecie. Nie o ogólnych wydarzeniach, nie o tym wszystkim, o czym już pisaliśmy w podstawce czy Bohaterze^2, lecz o masie drobiazgów składających się na obraz. GLIZDA poprzez pozostałości odsłania Amerykę roku 2020 w dziesiątkach drobnych, ale charakterystycznych cech.
Zrodzona w bólu
To wszystko czeka was na kilkudziesięciu stronach GLIZDY. Co tu dużo mówić – włożyliśmy w tego robala kupę pracy, energii i pomysłów. Pierwsze materiały, które posłużyły za punkt odniesienia, pisał kilka lat temu jeszcze Blaszak, czyli Marcin Blacha. W 2009 roku mieliśmy kilka podejść do mini gry, wtedy to odkryliśmy to, czym może ona się stać, ale było też masę błądzenia. GLIZDA zrodziła się po wielu tygodniach prób. MOracz zaprojektował silnik, który szlifowany był jeszcze w pierwszych dniach stycznia. Razem wypełniliśmy go mięskiem, tak by GLIZDA nie zmarnowała ani kropelki z potencjału, który w niej tkwi. Wszystko musiało hulać i śmigać jak marzenie.
Pierwszy kontakt
Któregoś dnia stycznia do redakcji wpadł Darken i wypatrzył na biurku Michała wydruk GLIZDY. Darken to taki wścibski, dziennikarsko-blogerski typ, który nie zostawia ciekawych rzeczy bez wyjaśnienia. Wziął GLIZDĘ w swoje ręce, obadał, pozadawał parę pytań i został pierwszą osobą spoza Portalu, która doznała jej działania na własnej skórze. Ten gość, który w Neuroshimie raczej nie siedzi, dał się wkręcić naszej dziecince! Ba, pół żartem, pół serio przebąkiwał, że będzie ją prowadził ot tak, jako samodzielną grę. Wydruk został ozdobiony znaczkiem DARKEN APPROVED.
Parę dni później testowałem ją z graczami. Zobaczyłem ten sam błysk w oczach, gdy zbiór reguł i przedmiotów zmieniał się w prawdziwą wyprawę do ruin. A potem jeszcze raz, drugi sam dla siebie odpaliłem GLIZDĘ…
Głupio tak opowiadać w superlatywach o swojej pracy. Powiem tyle – jestem pełen wiary w to, że GLIZDA zdobędzie pełnoprawny status NS FANS APPROVED.
2 komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres URL dla TrackBacków


Wygląda zacnie, jak i większość mechanizmów z dodatków do NS (np.: Tornado w BG^3). Ułatwić powinien ów mechanizm prowadzenia Łowców (do tej pory jak któryś z graczy chciał grać Łowcą to nie cieszyłem się zbytnio). Zobaczymy jak wyjdzie w praniu, ale póki co przyciąga.
P.S.: Już luty, a konkretnej daty premiery niema
Comment - autor: Złocki — 02.02.2010 @ 13:24
Wspaniale. Czytając artykuł od razu wpadłem na pomysł cyklu tekstów w których handlarz Bob będzie objaśniał jak korzystnie sprzedać przedmioty znalezione w ruinach. GLIZDA okaże się tutaj nieunikniona, więc już zbieram pieniądze:D
“Badziew? Panie! To nie żadna piłeczka golfowa, to gałka oczna wyciągnięta ze zniszczonego Łowcy
”
Comment - autor: Bartosh — 04.02.2010 @ 12:53