
Przy okazji premiery Strongholda udzieliłem niezliczonej ilości wywiadów. Jeden pamiętam szczególnie dokładnie. Z której swojej gry jesteś najbardziej dumny? – padło pytanie. Z Zombiaków! – wypaliłem. Mina rozmówcy świadczyła, iż oczekiwał innej odpowiedzi. Zombiaki? Jakie Zombiaki? A co ze Strongholdem?! – kołatało mu się zapewne w głowie.
W grach najbardziej cenię opowiadaną historię. Stronghold opowiada o wielkiej, epickiej batalii. To kawał świetnej fabuły. Cel osiągnąłem tworząc dwadzieścia stron reguł. Zombiaki opowiadają o dramatycznej obronie ludzi przed watahą zombich. To kawał naprawdę emocjonującej, przejmującej historii. Cel osiągnąłem tworząc dwie strony reguł.
Ktoś ma jeszcze jakieś pytania?
Strasznie jestem dumny z tego, że na tych kilkudziesięciu prostych kartach, że w tych prostych regułach udało się zakląć tyle klimatu i fabuły. Trafiony Zombiak cofa się pole do tyłu, ale jak zombi idą zgrają, to się nie cofają. I bum, dzieki tej prostej regule na planszy pojawiają się hordy zombich. Zombiak idzie w każdej turze, ale tylko do przodu, nie potrafi skręcać. I bum, dzieki tej prostej regule na planszy widzimy bezwolną, otępiałą grupę zombich. Zombiak ma określoną wytrzymałość na strzały. I bum, na planszy widzimy coraz bardziej poszatkowaną, poranioną, ale nieuchronnie zbliżającą się ścianę zombich.
To jest kilka prostych reguł. Razem stworzyły coś plastycznego, działającego na wyobraźnię, sprawiły, że na stołach graczy w całej Polsce suną do przody dziesiątki zombich. A obrońcy strzelają, rzucają grantami, stawiają zapory, pułapki, wytaczają beczki z paliwem.
Proste reguły. Barwna historia.
Z perspektywy lat, z perspektywy faktu, że Zombiaki doczekały się pięciu bodaj dodruków myślę, że to najlepszy polski filler, najlepsza spośród krótkich, prostych gier, do których człowiek z chęcią siada, gdy ma kwadrans czy pół godzinki czasu w oczekiwaniu na poważniejszą zabawę.
Te osiemdziesiąt kart, idealnie mieszczące się do kieszeni bojówek czy kurtki, idealnie nadające się do zabrania do pociągu, wycieczki w góry, na wakacje dało ludziom kupę zabawy. W ciągu tych kilku lat, od kiedy gra jest na rynku, dochodziły mnie najprzeróżniejsze sygnały od znajomych, którzy widzieli zombiaki w najdziwniejszych miejscach. SMS od brata: „Siedzę w Macu w Krakowie. Jakaś para obok tnie w Zombiaki.” to jeden z wielu przykładów. Zresztą Zombiaki podbijały serca też mniej lub bardziej doświadczonych fanów gier – swego czasu mocno zdębiałem czytając recenzję Russa Williamsa z serwisu BGG, który w pierwszym akapicie tekstu zarzekał się, że nie przepada za karciankami, ani za zombimi, a w kolejnych pięciu przekonywał, że zagrywa się w Zombiaki i że w życiu nie spodziewał się, że taka niepozorna gra może dać mu tyle frajdy. Zombiaki ciepło wspominane były też na stronie Fortress Ameritrash, jednej z ważniejszych stron poświęconych grom ameritrashowym (gry o bardzo silnym klimacie i fabule), spotkały się też z świetnym przyjęciem wydawców – dwa lata temu ukazała się edycja niemiecka, na ten rok planowana jest edycja brytyjska oraz francuska. Komu tą prostą grę pokazać, zaraz łapie bakcyla.
Pierwsze Zombiaki ukazały się siedem lat temu. Kawał czasu temu. Kiedy je tworzyłem nie było sklepu rebel.pl, nie było strony gry-planszowe.pl, Pancho siedział i ciął w gry fabularne. Dziś, po całej planszowej rewolucji – do której pierwsze Zombiaki na pewno się przyczyniły – szykujemy sequel, Zombiaki2: Atak na Moskwę. I tak jak przed laty, wierzę że kupa ludzi będzie miała z Zombiakami frajdę, bo choć mijają lata, to wciąż dobra, ociekająca fabułą gra.
Strasznie z tej gry jestem dumny. Naprawdę.
2 komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL
























Nie przepadam zbytnio za karciankami…ale w zombiaki pyknąć muszę.
Comment by Katz — 25.02.2010 @ 17:18
[...] Zombiaki, których premiera już w ciągu najbliższych tygodni. Poprzedni tekst można znaleźć w tym miejscu. VN:R_U [1.8.3_1051]Oceń tekst:Ocena: 0.0/10 (0 [...]
Pingback by Nowy Świat Gier Planszowych i nie tylko! | GamesFanatic.pl — 17.03.2010 @ 12:33